Ilustracje na przykładowych liczbach.
Fundament: dynamiczny przydział zleceń. System na bieżąco rozdziela zlecenia między pojazdy i kierowców dostępnych w danej chwili. Uwzględnia okna czasowe, maksymalny czas transportu, ładowność, pozostałe wymagania i specyfikę danej logistyki, a gdy coś idzie nie tak (awaria, nieobecność, korek), od razu przeplanowuje pracę pozostałych.
Drugi fundament: trafna prognoza. Popyt ma składnik losowy, ale w dużej mierze można go przewidzieć. Zależy jednak od wielu czynników, odmiennych w każdej branży, dlatego zbudowanie wiarygodnego modelu prognostycznego jest trudne i niewiele firm z takich modeli korzysta. Rozwijamy je od lat: im dokładniejsza prognoza, tym mniej zasobów trzeba zaplanować na dany dzień.
Dopiero wtedy: mniej pojazdów i jeden wspólny zapas. Na tych fundamentach można ograniczyć liczbę kierowców i pojazdów, a osobne zapasy stałych tras zastąpić jednym wspólnym, znacznie mniejszym niż ich suma. Bez nich mniejsza flota szybko odbija się na jakości.
Dynamiczny przydział nie oznacza, że plan zmienia się co kilka minut. Zlecenia od razu trafiają wstępnie do pojazdów, z grubsza według kierunków, i większość z nich zostaje na pierwotnym pojeździe aż do wyjazdu. Przesunięcia dotyczą części zleceń, zwykle między sąsiednimi trasami, więc porządek w magazynie zostaje zachowany (jak to wygląda w magazynie).
Wspólna flota ułatwia też samo prognozowanie. Stały podział na trasy sprawia, że każdy rejon obsługuje w praktyce osobna, jednopojazdowa flota, a liczbę zleceń z jednego rejonu przewiduje się znacznie trudniej niż z całego obszaru. Suma zleceń ze wszystkich tras jest z dnia na dzień w dużej mierze powtarzalna, a na pojedynczych trasach wahania są znacznie większe. To zwykłe zjawisko statystyczne: wahania poszczególnych rejonów częściowo się znoszą.
Wiele flot, np. w dowozach na żądanie i w firmach kurierskich, już dziś pracuje jako jedna wspólna flota, a mimo to nie osiąga podobnej wydajności. Prostsze mechanizmy przydziału zleceń, które nie uwzględniają dziesiątek niuansów branych pod uwagę przez nasz system, wymagają większych zapasów, a więc wyższych kosztów zasobów, żeby nie stracić na jakości.
Optymalny podział rzadko wygląda oczywiście. Na mapie widać tylko położenie punktów i odległości między nimi, a samo ułożenie kolejności, żeby zminimalizować kilometry, jest stosunkowo prostym zadaniem. Nie widać natomiast tego, co decyduje o kolejności w praktyce: że punkt jest jeszcze nieczynny i nie może być pierwszy, że inny ma priorytet i krótkie okno dostawy, że na danym odcinku są opłaty drogowe, remont albo korki o tej porze dnia. Dlatego trasa, która na rysunku wydaje się nielogiczna, często okazuje się tańsza od tej, którą człowiek ułożyłby na oko.
Nawigacja też ma znaczenie, ale większość flot korzysta z nawigacji o rodowodzie konsumenckim. Uwzględnia ona wielkość i tonaż pojazdu, ale nie wyznacza trasy optymalnej z uwzględnieniem opłat drogowych, a w ostatniej mili nie poprowadzi kuriera przez parking czy bramę. Nasza tak, co potrafi skrócić przejazd o dwa skrzyżowania i 10 minut (skąd system wie, ile potrwa przejazd).